W czasach, kiedy byłam bajtlem ledwo trafiającym do toalety, w maminej kuchni na szafkach widniały włocławskie dzbanki, fajansiarskie kubki i różne temu podobne. Wtedy nie zwracałam na wyżej wymienione uwagi. Kiedy jednak dorosłam, otoczyłam wszystkie, które pozostały w całości obrzydzeniem i nienawiścią. Nie na tyle, żeby tłuc i wyrzucać, ale co najmniej chować w najgłębszych zakamarkach. Och jak mnie drażniły niebieskości włocławka. Jaką wsią mi to zajeżdżało w naszej wielkomiejskiej kuchni :) Na szczęście nigdy nikomu nie przyszło do głowy wyrzucać tych, które pozostały w całości. Od lat dwudziestu stały ów fajanse na kuchennej szafce, wyyyyysoko. Kurzyły się, ktoś (zwykle ja) czasem je umył i odstawiał w to samo miejsce. Do wczoraj, kiedy to otoczyłam wszystkie "kurczaczki" kwoczą miłością. Umyłam, wychuchałam, wygłaskałam i biorę do rąk z wielkim namaszczeniem. Leciwe porcelany rzuciły mi się w oczy z wysokości kuchennych i kazały czym prędzej na taboret się wdrapać. Ochy i achy sadzę na lewo i prawo, bo to cudne wszystko, bo leciwe, bo, jakby nie było, rodzinne dziedzictwo. Tyloletnie, że aż starsze ode mnie. Nie oddam, nie wypuszczę z rąk, kuchnię ozdobię i póty będzie ze mną, puki nie potłucze się w drobny mak :)
Moi mili,
Fabryka Porcelany Wałbrzych
I włocławskie cuda
Cukier i Mąka stoją już w szeregu ze współczesną porcelaną, a niebieskości wylądują na oknie kuchennym, jak będzie czas na usunięcie aranżacji świątecznej :)
Nawiązując dalej do miłosno-nienawistnych perturbacji muszę wspomnieć o summicie. I znowu...dawno temu spróbowałam, bom się zakochała we wzorze. Po kilku rządkach coś nie poszło i stwierdziłam, że nic poza ciskaniem drutami z tego nie będzie. Zawzięłam się wczoraj i moimi super extra nowymi drutami zaczęłam summit. Coś nie poszło, ale nie poddałam się. Zaczęłam jeszcze raz i wyszło :) Zrobiłam tylko cztery kolumny, bo chciałam mieć efekty natychmiastowe. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Oto i moja próbka :)
Z opisem in polish pod ręką wszystko wychodzi super. Tylko teraz, kiedy już wiem jak, to nie do końca jestem pewna, czy chcę taki szal :)
Pozdrawiam






