Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refashion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refashion. Pokaż wszystkie posty

22.05.2014

Becik wymarzony

Jestem już na ostatnim ciążowym OS'ie. Lada moment Zosia będzie z nami. Wczoraj spuchły mi nóżyny i nie mam już kostek. Pewnie zobaczymy się po porodzie :) Koleżanka powiedziała mi dziś, że spuchnięte nogi to znak o końcu ciąży. Niby jeszcze 2 tygodnie, ale kto wie, czy to nie dziś :) 
Moje rzeczy jeszcze na wierzchu, ale już zebrane w jednym miejscu (prawie wszystkie).Torba dla Zosi spakowana od 2 tygodni, ale brakowało mi becika/rożka. Pamiętając o tym, który kupiłam, gdy byłam w ciąży z Zuzią uznałam, że Zosi muszę uszyć sama. Kolory sklepowych mnie przerażają i budzą złe stany emocjonalne. Powstała więc kwestia materiału. Jak już wiecie, lubię szukać tkanin w lumpeksach i tym razem poszłam w tę stronę. Polowanie nie było trudne. Cel leżał cichutko w kąciku i na mnie czekał. Dziecięca poszewka na kołderkę. IDEALNA!!! Z jednej strony kremowe serduszka na kawowym tle, druga strona odwrotnie. Do tego bejbiątka z Kubusia Puchatka. Wyszliśmy razem zostawiając Pani w kasie 4 PLN. 


Kubusiowe postaci nie zostały wykorzystane, ale czekają na swoją kolej. Serduszkowa tkanina natomiast przeistoczyła się w mój wymarzony, dziewczęcy becik/rożek/kołderkę - wszystko w jednym. Jestem cholernie z niego zadowolona i dumna, bo to pierwszy, który uszyłam i do tego sama go sobie wymyśliłam :) Nic skomplikowanego w zasadzie, ale  czemu nie cieszyć się z cudownego efektu :) 

Becik ma wymiary 79/79 cm.
Zamiast rzepu, który pojawia się w sklepowych becikach zrobiłam wiązanie. Zawsze to dodatkowy element, który małe rączki będą mogły targać. I wg mnie wygląda ładniej.
Wewnątrz jest podwójnie złożona ocieplina. Dzięki temu w letnie dni będzie idealna, żeby położyć Zosię, a w chłodniejsze dni ogrzeje. 


Do kompletu uszyłam kwadratową podusię. Wykorzystałam każdy cm tkaniny.



Falbanka z bliska


***
Nie mam już siły na szycie, choć chęci mam ogromne. Brzuch mam już duży i ciężki :) Siedzenie mi nie sprzyja, a lekarz też odradzał takie formy sportu. Becik w związku z tym to prawdopodobnie ostatnia rzecz przed porodem. Nie chcę urodzić wcześniej, niż kalendarz przewiduje. Teraz muszę korzystać z ostatnich chwil, kiedy mogę posiedzieć, nic nie robić i nie pędzić do karmienia :) Już za chwilę nasze życie odwróci się do góry nogami i muszę być na to gotowa (o ile to możliwe). Termin cc mamy na 04.06, więc od dziś dwa tygodnie. Jeśli wcześniej nie wylądujemy w szpitalu, to jeszcze się odezwiemy :)

Pozdrawiam
Magda 








15.05.2014

Pepitka na sportowo

Kolejna rzecz, o której wspominałam. Upolowana razem z TĄ koszulką. Wzór od razu wpadł mi w oczy i nie było mowy, żeby ta kiecka nie wyszła ze mną. Tysiąc pomysłów miałam na nią zanim jeszcze zapłaciłam  Wczoraj nareszcie doczekała się pierwszego cięcia. Poznajcie ją jednak przed spotkaniem z nożycami.
Duża kiecka w rozmiarze XL. Nie było szans, żeby jej nie zauważyć.




I rozsądek podpowiadał, żeby ją po prostu zmniejszyć, ale wyobraźnia działała w podziemiu i miała inny plan.
Tym samym, pamiętając o wykroju spodenek wykorzystanym do piżamki, zabrałam się za spodenki, ale takie bardziej "ą, ę". Spodenki dla Zuzi naturalnie.

Ciach, mach na podstawie wykroju.
Do tego kieszenie wpuszczane sobie wymyśliłam.

(tu są najwierniejsze kolory)

I po 2, czy 3 godzinach spodenki były gotowe. Wykorzystałam podłożenie sukienki i wykroiłam spodenki tak, żeby podłożenie było na dole nogawki. Oszczędność czasu i materiału. W pasie zrobiłam gumkę i 
pasują na dupkę idealnie.
Zu zgarnięta z dworu, więc zdjęcia na szybko, spodenki wciągnięte w locie. Stylówa bardzo kolorowa, ale zwróćmy uwagę na spodenki :)


Kieszenie dość głębokie, żeby ręce swobodnie włożyć i coś ukryć ewentualnie. Wygodne, elastyczne ( w składzie materiału jest elastan, wiskoza i coś jeszcze, ale wszystko to razem rozciągliwe w jedną stronę).


Teraz, na zdjęciu widzę, że wzór mi się na półdupkach rozjechał, ale pierwszy raz szyłam taki printowy materiał i nie przemyślałam tego. Ale przód jest ok :)

Pozostał jeszcze spory kawałek kiecki. Cięłam ją od dołu i została górna połowa ( a może troszkę więcej). I plan jest na bluzę, albo marynarkę dla Zu. Może jeszcze przed porodem uda mi się ją uszyć. Trochę mi już ciężko przy maszynie siedzieć. Brzuchal mnie ciśnie, muszę wstawać i prostować gnaty :)
Gdyby jednak się udało, to się chwalić będę. 


Pozdrawiam i do następnego
Magda


12.05.2014

Jak zmniejszyć bluzę pokazuję :)

Dziś, po kilku tygodniach, zabrałam się w końcu za bluzę, którą kupiłam dla Zu. Jej zalety w formie ceny (5 PLN) i zaraz potem wyglądu wzięły górę nad rozmiarem. Bluza była o 4 lata za duża :) Metka mówiła o 12-13 latce. Bluza prosta, więc to była idealna robota na dziś. Nie było żadnego prucia, tylko cięcie, gięcie i szycie :) Z rozpędu, brak zdjęcia przed, ale to tak mało istotne. Chodzi tu o radość szycia, odmóżdżenie i skok w dal od codziennych cudownych informacji, jakie potrafią na mnie spłynąć. 
Do rzeczy więc..
Zgarnęłam z kratki z praniem Zuzową bluzę w rozmiarze odpowiednim i położyłam na przerabianej celem zdjęcia miary :) 


Po zdjęciu było cięcie i wyrównanie do prawej :)


Potem, żeby po równo było z każdej strony, przerabiana bluza na pół i równanie drugie strony...znowu do prawej? :) 


Oczywiście rękawy zostały skrócone po czym nastąpiło zszywanie szwów ściegiem overlockowym (szumna nazwa).

Następnie odzyskałam ściągacze z rękawów, przypięłam cztery razy zastanawiając się, czy aby na pewno wszystko w dobrą stronę...


...przyszyłam...


...i bluza gotowa :) 


Nic spektakularnego. Po za samą bluzą, która mało tego, że ombre, to jeszcze kryształki błyszczące ma :) 
To była tylko rozgrzewka przed tym, za co się zabieram :)

***
Pozostał mi miesiąc do porodu. Czas tak mi spiernicza przez palce, że nie ogarniam. Torbę mam spakowaną w 3/4 dla Zosi. Moja nawet nie istnieje. Cały czas wydaje mi się, że czegoś brakuje mimo, że szafa pełna Zosiowych rzeczy. W czwartek wizyta u lekarza, więc już będziemy znali konkretny termin cc. Już nie mogę się doczekać. To będą nasze najcudowniejsze wakacje :) Zuzia bardzo się cieszy, że będzie miała siostrę, a ja, że będę miała kolejną gwiazdkę :)

Pozdrawiam

Magda

9.05.2014

Refashion, czyli szyjemy z uszytego.

Ostatni konkurs natchnął mnie do przeróbek. Mimo szafy zapchanej ciuchami do przerobienia musiałam odwiedzić lumpeksik i poszukać czegoś nowego :) Nie było to trudne. Jeden rzut okiem z daleka na wieszaki i trafiłam na kwiecisty wzorek. Podeszłam, pomacałam, zdjęłam z wieszaka, a tam super bluzka w rozmiarze xxl za całe 3 PLN :) No nic, tylko brać. 


Znalazłam wykrój szortów w Burdzie dla dzieci i przednią część bluzki wykorzystałam na wykrojenie spodenek. 


Tylna część bluzki przeistoczyła się w koszulkę. Wykrój zrobiłam na podstawie gotowej koszulki Zuzi. 
Tym  sposobem powstała piżamka dla Zuzi. Naturalnie już przetestowana :) 


Wykorzystałam wszystko, co mogłam. Kieszonka, która była przyszyta z przodu bluzki wylądowała z tyłu spodenek. Nic się nie zmarnowało. Zostały tylko jakieś ścinki materiału. 


Rzut na obszycie rękawków i dekoltu. 


Satysfakcja nie do opisania z wielu powodów. Zu ma nowy ciuch. Koszt 3 zł. Maszyna robiła to, co chciałam. Nic mi się nie plątało. Igła szła jak jej grałam. Cudowne szycie z cudownym efektem.
Mało tego, po raz pierwszy zrobiłam coś od A do Z na podstawie wykroju z Burdy. Może nic skomplikowanego, ale do tej pory byłam w tej kwestii dziewicą :) Wszystko robiłam na podstawie gotowych ubrań. Teraz już wiem, że Burda ma swój cel :) I to, że posiadam kilka jej egzemplarzy nie może się zmarnować. 
Wykrój szortów jeszcze na pewno wykorzystam. Tym razem na takie do "latania". 
Wizyta w lumpeksiku była bardziej owocna i przyniosłam więcej rzeczy, ale nie wszystko na raz. Powiem tylko, że będzie pepitka na sportowo.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kolejne przeróbki. 


30.04.2014

Co zaprzątało moją głowę

Biorę udział w konkursie organizowanym przez O-Rety i Brother (baner na pasku bocznym) i ostatnie dni planowałam i szyłam ciucha z ciuchów :) Trzymajcie kciuki. Praca wysłana, a efekty możecie zobaczyć tu

https://www.facebook.com/events/612696315490102/permalink/627953960631004/

Nie rozpisuję się, bo goście niedługo przyjeżdżają i do garów muszę lecieć. Buziaki przesyłam i życzę cudownej majówki.



15.03.2012

Refashion, czyli przerabiamy gnioty z szafy

Od rana szwędała się za mną wena na szycie. Otworzyłam szafę i zaczęłam grzebać w półce z ubraniami "oddaj, albo przerób". Kilka pomysłów powstało, ale jeden pochłonął mnie bez pamięci :) Nie trzymając Was w napięciu, od razu pokażę efekt końcowy.
Zrobiłam sobie cardigan :) Taki odrobinę elegancki. Kompletnie nie w moim stylu, ale skoro już go mam, to może kiedyś założę. Elegancja nie była zamierzona. Wyszła sama podczas szycia. Trochę kojarzy mi się z Chanel, ale z całym szacunkiem do tej marki, tylko trochę :) Oceńcie zresztą same, a ja za chwilę opowiem co z czego powstało.
 Kokardka 
 

Dół oczekuje na wykończenie - obszycie - podszycie...


 Na środku zapięcie na haftkę


Z szafy wyjęłam sweter, który leżał w niej jakieś 5 lat. Ani razu nie miałam go na sobie. Kosztował grosze i chyba dlatego go kupiłam. Nie pozbyłam się go, bo był nowy i było mi go żal :) Zaraz za swetrem wzięłam w ręce spódnicę, a właściwie dwie części, które z niej zostały. Spódnicę z eco skóry (właściwie to polyuretan) kupiłam na jesieni w SH za całe 10PLN. Od razu odcięłam jej dolną część, bo była za długa. 
Wszystkie półprodukty wyglądały tak


Wygniecione, jak psu z gardła.
A teraz w punktach, po kolei:
1. Wyprasowałam porządnie sweterek.
2. Przecięłam sweterek na pół, uważając, żeby było równo.
3. Wycięłam pasek "skóry", długości powstałego boku sweterka.
4. Wybrałam ścieg do dzianiny (wiem, jak to cholerstwo lubi się wyciągać) i zaczęłam przyszywać jedno do drugiego.
5. Pięknie przyszyłam "skórę" do sweterka i ...okazało się, że wyszło do dupy, bo dzianina się wyciągnęła.
6.  Odechciało mi się, rzuciłam sweterek w kąt i poszłam do kuchni :)
....
Uznałam, że upiekę rogaliki, ale upiekłam ciasto :)  Babkę polską :)


7. Po tak udanym performansie w kuchni wróciłam do sweterka. Odprułam, to co zepsułam i ponownie wycięłam paski "skóry". Przyszpiliłam (za pierwszym razem tego nie zrobiłam) i pojechali :)
8. Kolejne miały być kieszonki, ale wyszła kokardka :)
9. Wszyłam haftkę, żeby poły nie wisiały bezwiednie.
10 Włala :)

Jutro podszyję, albo obszyję "skórą" dół i zastanawiam się, czy nie zwęzić rękawów. Rozszerzają się delikatnie, a to nie godzi się chanelowskiemu sweterkowi :)
Jak skończę, to zrobię foto na ludziu :) Zobaczycie jak się układa. Muszę tylko jakieś perły zorganizować, bo jakoś mi tu pasują. 

(Tak mi teraz do głowy przyszło, że do mojej czarnej, eko-skórzanej spódnicy będzie idealny :)

***

Siedzę od wtorku w domu. Lekarz mój stwierdził potrzebę przyjęcia antybiotyku. Gardło nie dawało mi spać, a to już stan krytyczny. Zwolnienie mam do końca tygodnia, więc jeszcze coś udziubię na pewno :)

Pozdrawiam serrdecznie :)


11.11.2011

Refashion

Intensywnie Kreatywna ma Generator Pary (pozdrawiam:), a ja mam nowy sweter :)))
Przeglądałam craftgossip.com i wpadłam na TO Zachwyciło moje oczy i poderwało tyłek z kanapy. Jeszcze dziś ubierając się na spacer miałam ten sweter w rękach, ale rzuciłam na fotel, bo nie zagrał tak, jak chciałam. Cudowny kobaltowy kolor i nawet krój fajny tylko (mimo dobrego rozmiaru) jakiś taki wąski. Na tyłku ledwo dawał radę w szwach. Zainspirowana rzuciłam się w wir planowania zmiany. Kilka dni temu kupiłam długi metalowy suwak (celem wykorzystania do sukienki, którą to mam w planach uszyć), miałam trochę czarnej koronki i nożyczki też mam :) Tak to wszystko wyglądało przed

Plan był taki, żeby rozciąć sweterek i wszyć suwak, a koronką podszyć dół. W porę jednak dezaktywowałam blond fazę i dotarło do mnie, że suwak jest za ciężki i dzianina będzie się marszczyć. A zapięcie swetra nie byłoby możliwe, bo przecież jest za wąski! Wróciłam myślami do wskazanego bloga i poleciałam przeglądać dostępne w mym pudełku tkaniny. Do wyboru była panterka (szaro-czarno-biała), niebieskie kwiatki i różyczki. Wybrałam opcję folkową. Przecięłam sweterek, pięknie wycięłam dwa paski tkaniny, obie strony sweterka owymi paskami podszyłam i VOILA :) 
Z długiego, tunikowego swetra mam folkowy, przedłużany kardigan. 



Dzięki temu, że materiał nie jest elastyczny dzianina się nie marszczy i nie rozciąga. Szyłam ściegiem dedykowanym do szycia dzianiny i sprawdził się w 100%. Wszystko jest cacy
Guzik leży "luzem". Sweterek nie ma zapięcia, ale taki wiszący luzem jest bardzo fajny. Zawsze mogę założyć pasek, albo zmontować jakieś zapięcie.
Rozgrzałam się...aż mi się ręce palą do maszyny :)
Pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...