Follow by Email

14.04.2012

Mija miesiąc..

Żyję i mam się świetnie. Już niedługo wracam.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu.

15.03.2012

Refashion, czyli przerabiamy gnioty z szafy

Od rana szwędała się za mną wena na szycie. Otworzyłam szafę i zaczęłam grzebać w półce z ubraniami "oddaj, albo przerób". Kilka pomysłów powstało, ale jeden pochłonął mnie bez pamięci :) Nie trzymając Was w napięciu, od razu pokażę efekt końcowy.
Zrobiłam sobie cardigan :) Taki odrobinę elegancki. Kompletnie nie w moim stylu, ale skoro już go mam, to może kiedyś założę. Elegancja nie była zamierzona. Wyszła sama podczas szycia. Trochę kojarzy mi się z Chanel, ale z całym szacunkiem do tej marki, tylko trochę :) Oceńcie zresztą same, a ja za chwilę opowiem co z czego powstało.
 Kokardka 
 

Dół oczekuje na wykończenie - obszycie - podszycie...


 Na środku zapięcie na haftkę


Z szafy wyjęłam sweter, który leżał w niej jakieś 5 lat. Ani razu nie miałam go na sobie. Kosztował grosze i chyba dlatego go kupiłam. Nie pozbyłam się go, bo był nowy i było mi go żal :) Zaraz za swetrem wzięłam w ręce spódnicę, a właściwie dwie części, które z niej zostały. Spódnicę z eco skóry (właściwie to polyuretan) kupiłam na jesieni w SH za całe 10PLN. Od razu odcięłam jej dolną część, bo była za długa. 
Wszystkie półprodukty wyglądały tak


Wygniecione, jak psu z gardła.
A teraz w punktach, po kolei:
1. Wyprasowałam porządnie sweterek.
2. Przecięłam sweterek na pół, uważając, żeby było równo.
3. Wycięłam pasek "skóry", długości powstałego boku sweterka.
4. Wybrałam ścieg do dzianiny (wiem, jak to cholerstwo lubi się wyciągać) i zaczęłam przyszywać jedno do drugiego.
5. Pięknie przyszyłam "skórę" do sweterka i ...okazało się, że wyszło do dupy, bo dzianina się wyciągnęła.
6.  Odechciało mi się, rzuciłam sweterek w kąt i poszłam do kuchni :)
....
Uznałam, że upiekę rogaliki, ale upiekłam ciasto :)  Babkę polską :)


7. Po tak udanym performansie w kuchni wróciłam do sweterka. Odprułam, to co zepsułam i ponownie wycięłam paski "skóry". Przyszpiliłam (za pierwszym razem tego nie zrobiłam) i pojechali :)
8. Kolejne miały być kieszonki, ale wyszła kokardka :)
9. Wszyłam haftkę, żeby poły nie wisiały bezwiednie.
10 Włala :)

Jutro podszyję, albo obszyję "skórą" dół i zastanawiam się, czy nie zwęzić rękawów. Rozszerzają się delikatnie, a to nie godzi się chanelowskiemu sweterkowi :)
Jak skończę, to zrobię foto na ludziu :) Zobaczycie jak się układa. Muszę tylko jakieś perły zorganizować, bo jakoś mi tu pasują. 

(Tak mi teraz do głowy przyszło, że do mojej czarnej, eko-skórzanej spódnicy będzie idealny :)

***

Siedzę od wtorku w domu. Lekarz mój stwierdził potrzebę przyjęcia antybiotyku. Gardło nie dawało mi spać, a to już stan krytyczny. Zwolnienie mam do końca tygodnia, więc jeszcze coś udziubię na pewno :)

Pozdrawiam serrdecznie :)


12.03.2012

Streszczenia odcinków triumf miłości od170

Jak ktoś wpisując w wyszukiwarkę ww słowa klucze mógł trafić na mojego bloga???
Przecież ja tu ani o miłości, ani streszczeń żadnych, ani tym bardziej o triumfach. 
Raz, zdarzyło mi się tryumfować, ale żeby od razu fankę meksykańskich seriali ze mnie robić? 
Ja wiem, że Cruz kocha Fernandę, a Maria Desamparada zrobi dla niego wszystko. Wiem też, że Diana kocha Osvalda, ale on...wróć do pierwszego "wiem". 
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, ogladaj Triunfo del amor :)

Uśmiałam się :)

Pozdrawiam


09.03.2012

Jak zwykle o tej porze_WEEKEND :)

I tylko tyle ma teraz do powiedzenia :)

Kończę za chwilę pracę...chociaż, skoro jestem na blogu, to zdaje się, że już skończyłam :D

Wpadnę później

Pa :)


08.03.2012

Z przedszkolną piosenką na ustach :)




Chodzą dziś panowie po mieście, 

bo dzisiaj jest ósmy marca - nareszcie! 
Chodzą ci wąsaci i ci z brodami, 
i gładko wygoleni, i ci z baczkami. 
I wysocy, i niscy, i grubi, i chudzi. 
Chłopcy także biegają, żaden się nie nudzi. 
(...)Panowie, dość! Chłopaki, stop! 
Naprawdę już dość fiołków, stokrotek i róż! 
Teraz róbcie sami bukiety 
z tego, co najbardziej lubią kobiety: 
z ukłonów, z uśmiechów i uprzejmości, 
a za to, żeście czasem byli niegrzeczni — 
przeproście! 

("8 marca" Danuta Gellnerowa)


(foto by Szydełko)

Chodzi m i jeszcze po głowie piosenka, którą śpiewaliśmy będąc w przedszkolu. 
Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie
że dzisiaj jest święto dziewczynek... :)

Wszystkim Kobietkom życzę miłego, udanego dnia :)

Pozdrawiam


07.03.2012

Choroba egzotyczna i niewypowiadalna*

Większość dni lutego przesiedziałam w domu z Zuzią. Jak nie angina to inne dziadostwo. W tym tygodniu poszła do przedszkola, ale chrypę ma nadal. Krąży jakiś wstrętny wirus i po kolei rozkłada struny głosowe. U mnie w biurze lepiej pisać maile, bo przez telefon ciężko niektórych zrozumieć. Ja od trzech nocy śpię jak zając za miedzą. Jakieś palpitacje serca mnie podrywają z łóżka. Dziś od rana mam gorączkę i prawie leżę na laptopie w pracy (teraz się podniosłam, żeby coś napisać). Marzy mi się powrót do domu i leżenie pod kocem.
Przyznaję się bez bicia, że zmieniłam wierzchnią garderobę na bardziej wiosenną i pewnie dzięki temu tak cudownie się czuję, ale już nie mogę patrzeć na płaszcz, w którym mi po prostu gorąco.
...
Kilka godzin później...

Tak sobie zdychałam będąc w pracy. Z jakiegoś powodu przerwałam pisanie. Pewnie dlatego, że BYŁAM W PRACY :) Teraz nadaję z kanapy domowej, nie mniej jednak stan podgorączkowy utrzymuje się niezmiennie. W moim przypadku nie ma mowy o 39 stopniach. Zabija mnie jedyne 37,5. Taką już mam konstrukcję, że to co innego nie ruszy mnie męczy potwornie. Nic to jednak, żyć zapewne będę, tylko przetrwać to jakoś muszę. Dla poprawienia nastroju zahaczyłam o osiedlowy kioseczek w celu nabycia Burdy. Nie zdarzyło mi się jeszcze nic burdowego uszyć, ale namiętnie ją kupuję. Dziś niestety już nie było, ale była za to Burda Kids :) Myślałam, że już nigdy nie trafię na dziecięce wydanie, a tu taka niespodzianka. Jest kilka modeli, które pojawiły się w wydaniach comiesięcznych, ale jest też kilka sukienek, które chętnie uszyje mojej Zuziuli :)

Na każdą okazję, chociaż ja wybrałabym inny kolor.



Kostium plażowy. Banalnie prosty, a jaki uroczy. I to zdjęcie :)


Lniana, kopertowa bluzka.


I mój numer jeden. Urocza sukienka z kołnierzykiem. Jest boska. 


Modeli jest naprawdę dużo i jest z czego wybierać. Już sobie obiecałam, że wezmę się do roboty. Muszę tylko uzupełnić pudło z tkaninami o batysty, bawełny, gabardyny itp.. :)

Zmieniając temat... Trochę mi się pozmieniało na blogu. Grzebałam, zupełnie niepotrzebnie, w szablonach i tak  mi się popieprzyło, że nie mogę wrócić do poprzedniej wersji. Trochę mnie to wkurza, ale może się przyzwyczaję. 

Pozdrawiam i resztę sił wykorzystam na kliknięcie PUBLIKUJ POSTA

*tytuł: cytat z Pingwinów z Madagaskaru :)

kto mi zrobi herbatę na ochotnika?

05.03.2012

Jeszcze o Bow-Wow

Otóż Zu zadowolona ze swojego nowego ciucha. Spódniczka leży idealnie i pozwala, przy jednoczesnej elegancji, fikołki i gimnastyki czynić, bez niewygody na tyłku. Wady jednak są. Spódniczka przyciąga wszystko. Niewidoczne gołym okiem kocie włosy (tak, tak, moje koty mają włosy:p) zgarniane są zewsząd. Cokolwiek na dywanie się znajdzie wystarczy Zuzią ubraną w spódniczkę przeciągnąć i zbierze wszystko. W związku z tym zakładanie Bow-Wow do przedszkola nie wchodzi w grę. W końcu panie mają już jakiś odkurzacz, a Zu musi wyglądać przynajmniej przyzwoicie. W grę wchodzą jedynie "nie tarzane" spacery, wizytacje i wszystko, co nie wiąże się ze zbieraniem kurzu (czyli mało okazji). Decyzją matki spódnica zostaje do użytku jak wyżej.
Kończąc temat spódniczki, zdjęcia na Zu :)


I Zu na wybiegu :) 
(zdjęcie wybiegu z netu)



Pozdrawiam tymczasem i oddalam wzrok od monitora, gdyż padam.
Miłego wieczoru 


04.03.2012

Bow-Wow


Nie, nie idziemy na imprezę, choć buciki idealne :)


Ja tylko uszyłam Zuzi spódniczkę...


...którą chciałam Wam pokazać :)


Jeszcze ciepła :)


Wyjęłam kawałek dzianiny, który został mi po szyciu TEJ kiecki. Odleżał swoje i przeistoczył się, z moją niewielką pomocą, w przecudnej urody spódniczkę. Tak mi się podoba, że pieję nad niaą i przestać nie mogę. Kojarzy mi się z pierwszym dniem w szkole :) Mam nadzieję, że Zuzi się spodoba, Jeszcze jej nie widziała..i nie mierzyła, ale chyba matczyna miarka w oczach nie zawiodła.
Dzianina jest miękka, więc Bow-Wow w przedszkolu sprawdzi się na medal.

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru

Niezmiennie-wiosennie

W klimatach wiosenno-świątecznych wpadł mi w oko królik, albo zając..hmmm. Znalazłam w necie wykrój, ale bij-zabij nie podam źródła, bo nie zapisałam. Jak znajdę, to podam na pewno. To na razie wersja do zabawy dla Zu. Teraz już wiem, że na święta jeszcze klika wyhoduję.


Trochę mordka szczurza wyszła i nóżki nie do końca się wypełniły wypełnieniem :), ale jest uroczy, nieprawdaż ?
W całości uszyty z batystu. Różowo-kwieciste elementy to również batyst. Serduszko na dupce z jednej tylko strony, oczy natomiast są dwa/dwie :) Ogonka tylko zabrakło, ale chyba nie żałuję. 
A tak wczoraj moje sierściuchy korzystały z promieni słonecznych. Przemieszczały się po dywanie równo ze słońcem :) Ofelia raczyła podnieść lico do zdjęcia, ale wzrok miała lekko zamulony :)



Pozdrawiam i miłego popołudnia wszystkim Wam życzę.

03.03.2012

Wiosna, kwiatki i podkładki :)

Widzę przez okno wiosnę. Słońce tak świeci, że muszę opuszczać rolety. Po śniegu i lodzie został tylko piach na ulicy. Jestem pewna, że to wszystko za sprawą Truscaveczki  i jej Wołania Wiosny :) Naturalnie przyłączyłam się się do akcji i wydziergałam moją wiosenną podkładkę.


Wzór od razu skojarzył mi się z African Flower, które dziergałam dzień wcześniej. Zrobiłam Zuzi zawieszkę nad biurko. Najpierw zrobiłam trzy afrykańskie kwiatki, a potem połączyłam. Na zdjęciu rzut na wszystkie kwiatki. Zrobione z bawełny (chyba Virginia) szydełkiem oczywiście. 


Wracając do podkładki....Wzór jest tak przyjemny w dzierganiu, że podreptałam po moje kordonkowe zapasy i czarowałam małe podkładkowe kwiatki. W sumie wydziergałam 8. Tylko późna pora i brak sił powstrzymały mnie przed dzierganiem kolejnych. 
Białe zrobione z Muzy, a łososiowe z Oren Bayan, czyli jakieś tureckie cudo chyba :)





Robię je z przeznaczeniem na kolejną firaneczkę do kuchni. Śnieżynki  muszą odejść :) Zanim jednak wplotę je w jakąś formę wiszącą zapraszam na herbatkę :) 





Skoro widzicie już mój nowy bieżnik, to dwa słowa o nim. Otóż jest to zasłona zakupiona w SH :) za całe 4 PLN. Z uwagi na moją rosnącą miłość do czerni i bieli w domu, nie mogłam się oprzeć. O cenie się nie rozwijam, bo i po co :) Żeby jednak grało wszystko ze wszystkim należało pomyśleć o podkładkach pod kubki. Zielone zdecydowanie nie pasowały więc... Rok temu kupiłam na Tęczowym straganie kawałek tkaniny z IKEI i teraz jak znalazł. Bez zbędnych kombinacji, wycięłam wzór z tkaniny, podszyłam ociepliną, "przeleciałam" po czarnych liniach stebnówką i gotowe. Jest czarne? Jest. Białe? Jest. Pasuje? Pasuje :) I do tego mają kształt kubka.



Ta kawa to już przeszłość :) Za chwilę czas na kolejną, a dziś przedostatnią.
 Tak przy okazji, ile kawy pijecie w ciągu dnia? I przyznać się, która zrobiła babeczki :)

Pozdrawiam wiosennie i dziękuję za odwiedziny. 




28.02.2012

Pysznie :)

Zwariowałam na punkcie babeczek!!! Odkąd odkryłam TEN przepis, robię je bez przerwy :) Jeszcze rok temu twierdziłam, że pieczenie ciast i ciasteczek to jakaś masakra. Dziś, kiedy oglądam blogi ciastkowe, dostaję jakiegoś świra. A Moje wypieki to skandal. Nie da się stamtąd wyjść :)
Wspomniane babeczki to kruche ciasto i krem, ale jaaakiiiiii...... Karmelooooowy....Obłędnie pyszny...
Ja zrobiłam je już cztery razy...w ciągu tygodnia (dziś po raz czwarty właśnie). Trudno im się oprzeć, tym  bardziej, że robi się je błyskawicznie. Te na blogu z przepisem wyglądają cudownie i kształtnie, a moje... powiedzmy trochę inaczej, ale jestem pewna, że są równie pyszne :)
Dziś karmel zastąpiłam masą krówkową o smaku orzechowym. Mmmmmmm, pycha :D
(i nie dodałam kakao do ciasta)


Zuzia jednak zażyczyła sobie babeczki z truskawkami. 
Zmiksowałam mascarpone z odrobiną cukru pudru, nałożyłam do babeczek...


a potem dodałam rozmrożone, delikatnie podgrzane truskawki i posypałam cukrem pudrem...PYSZNE!


Czy muszę pisać coś więcej?

***
Zmieniając temat, znalazłam zdjęcie segregatora. Umknęło mi ukazanie go Waszym oczom po zakończeniu prac dekoratorskich. Oto proszę, z pomocą szablonu i farby w sprayu powstał pomocnik w utrzymaniu porządku na biurku.


Kolejnych nie zrobiłam, bo nie starczyło mi zapału.
Teraz zbieram pomysły na wielkanocne dziubanie :) Muszę zrobić kilka spo- i niespodzianek. Zapisałam się też na kolejną wymiankę u Moteczka (baner na pasku).
Dobrze byłoby, gdybym w końcu skończyła sweter, który jakoś tak zamiast z górki, to na wstecznym. Lato mnie zastanie z wełną na drutach :)
Zmęczona jestem potwornie, więc oddalam się do lodówki po babeczkę, a potem kanapa i na pewno jakaś relaksująca dziergochwila :)

Pozdrawiam najserdeczniej i smacznego...wiem, że zrobicie te babeczki :p




22.02.2012

Sztuka kulinarna, z przewagą "na słodko"

Inspiracjom nie ma końca. Gdzie nie zerknąć tam ciuchy, gadżety...Do kupienia, do zrobienia, do zjedzenia :) Dziś o tym ostatnim.  Pysznie i kolorowo.
 (klik na foto po źródło)


Obezwładnia mnie lejący się karmel...


 

...a ukryte pod polewą ciasteczka Oreo przypominają mi, że może "nie jestem gotowa" :)


Te kojarzą mi się z metrowcem...A o ile mniej pracy :)


Te zdecydowanie wypadałoby jeść w kosmosie, chociaż pewnie fundują odlot kubeczkom smakowym.. i to wystarczy.


W rządku, grzecznie....jedna, druga...



...dziesięć, piętnaście...
zmysły smaku zwariowały...


...i znów nie wiadomo co wybrać :)


A może odrobina słodyczy, serwowana z uczuciem i namaszczeniem... 
Słodkie - nie słodkie róże...
Komu bukiecik?



A to wszystko dlatego, że siedzę w pracy i głodna jestem :)

Pozdrawiam serdecznie i smacznego

21.02.2012

Wspomnienia dziergane

Rok 2008
To był maj :) Zuzia miała wtedy półtora roczku :) A ja oczywiście z szydełkiem w dłoni "rzeźbiłam" maleńkie formy.
Pierwsze na warsztat wskoczyło bolerko. Proste w wykonaniu, idealne do dziergania z zamkniętymi oczami :) Zrobione z kordonka beżowego Ariadna (tego grubszego). Kwiatki z bawełny. Mam je do dziś w moim magicznym pudełku pełnym dziergotek przeróżnych.


Trzy tygodnie później gotowe było poncho :) Robiłam je jakieś dwa dni. Równie proste wykonanie co przy bolerku. Pastelowe kolory, jakieś akrylowe włóczki. Zuzia ani razu nie miała go na sobie, bo nigdy nie lubiła tego typu wdzianek. Komuś je oddałam :)


Nie ma jakiegoś szczególnego powodu, dla którego wspominam. Wpadłam na te zdjęcia na penie i zdaje się, że nie miałam okazji pokazać tych cudaczków :)
Ale jak tak sięgnę pamięcią, to w tamtym czasie dziergałam szydełkiem na potęgę. Każdego dnia powstawał na pewno jakiś kapelusik, albo czapeczka. Nie potrafiłam obejść się w ciągu dnia bez dziergania. 
Właściwie to ja już tak od 6 lat mieszam we włóczkach... Leci ten czas, leci :)

Pozdrawiam 


20.02.2012

Takie szybkie dobranoc :)

Jaki jest dowód na to, że niania poświęciła dziecku 100% siebie i podarowała porcję aktywności?
A no taki, że po powrocie mamy do domu, dziecko kładzie się obok, po chwili zamyka oczy i chrapie w najlepsze :D Zuzia, z uwagi na to, że jest chora, została w domu z nianią. W tej chwili śpi w najlepsze :)
Zdążyła opowiedzieć, że bawiła się w chowanego, odbijała piłeczkę, balon, rysowała, grała w karty, w gry... Po wstępnych oględzinach odnotowałam również skakanie po maminym łóżku :) I wcale mnie fakt jej spania nie cieszy, bo po całym dniu chciałam ją potulić, ale zdaje się, że jej na dziś już wystarczy :)
Żeby nie było, że tak z pustymi rękami, to chociaż kota pokażę :) A Wy sobie zgadujcie, która to kota z moich dwóch :)



Pozdrawiam i jakiegoś zajęcia sobie szukam :) Zwykle o tej porze smyram Zu po stópce :)

19.02.2012

Ptasie haftowanki i balerinowe szycie

Moja rodzona Matkas kazała ze dwa zdania napisać :) Mader, całuję :)
No i mamy dwa zdania :*
Teraz do rzeczy... :)
Naszło mnie na haftowanie. Naooglądałam się cukierkowych haftów u bigB. Jeśli chcecie nauczyć się haftować, to jest to świetne miejsce :) Ja mam  książkę i zanim zaczęłam przejrzałam ją (po raz chyba setny) od deski do deski. Potem szukałam jakiegoś schematu/wzoru/obrazka i znalazłam tego ptaszka :) Po niedługim czasie...Po jakiejś godzince...


Ptaszyna haftowana ściegiem wstecznym beżową Muzą.

Ten kwiatek to stokrotka wykonana ściegiem granitos, wypełniony francuskimi pętelkami :) Mulina ariadna.
Ramka z odzysku, z własnej szuflady. Była zielona i błagała o tuning.
Prawda, że uroczy obrazek?? :) Zdobi sypialniany parapet.

Naszło mnie też na szycie...
Jednym z moich niedawnych łowów w SH były zasłony do Zuziowego pokoju. Dwie, super nowe, iście ikeowskie w swym wyglądzie. Różowe, okraszone baletnicami. Zuzia naturalnie od pierwszej chwili była nimi zauroczona. Ja też, ale kiedy zawisły w oknie.....naruszyły mój spokój. W kolorowym od zabawek pokoju, pstrokate, mega różowe zasłony były przesadą. Męczyłam się tak z nimi kilka tygodni...do wczoraj. Wymyśliłam sobie, że obetnę dolny pas na wysokość jednej baletnicy (około 30-40 cm), a od góry przyszyję batyst. W posiadaniu miałam 2 m, więc wystarczyło wyjąć z pudełka :) Bawiłam się z tym chyba ze dwie godziny. Zanim przeszyłam, leciałam do okna i mierzyłam. W efekcie, sama siebie poklepałam po ramieniu i dałam sobie "Good Job'a" :) Teraz Wasza kolej :)


Element po prawej to baldachim :)


Teraz w Zuziowym biurze jest duuużo światła, nawet, gdy baletnice okupują okna w całej rozciągłości. 
Dzięki wykorzystaniu baletnic w dolnej części, zasłony są wystarczająco ciężkie. No i nie musiałam podszywać dołu :) Do tego nadal mam zasłony w baletnice, tylko krótsze :)
Wypełnienie okna bielą pozwoliło na doposażenie pokoiku w kolorowe krzesło biurkowe :) Zu wybierała sama :) 


Zakup krzesła poprzedziłam badaniem rynku. Na stronie centrumkrzeseł.pl (to nie reklama) krzesło jest w cenie 195 PLN. Strona informuje, że dostawa jest zawsze bezpłatna. Poprzez ceneo, szukałam innych sklepów, dla porównania ceny. W innych miejscach ceny wahały się od 170 zł bez przesyłki. I tu padł kolejny ruch...allegro. Tu, centrum krzeseł wystawia to samo krzesło w cenie 149 zł + 30 zł przesyłka! Krótko mówiąc na stronie sklepu 195 bez przesyłki, na allegro 179 z przesyłką. Cóż za zagadka :) Zadzwoniłam na infolinię centrum krzeseł z pytaniem DLACZEGO? Pan powiedział, że to promocja i mogę z niej skorzystać na allegro. Tylko na allegro nie wspominają o promocji. Odpowiedziałam, że nie jestem użytkownikiem tego portalu i chciałabym kupić krzesło poprzez stronę sklepu, ale po cenie "promocyjnej". Nie było z tym kłopotu. Wypełniłam formularz dodając informację o obniżce ceny i tym sposobem zaoszczędziłam 16 PLN :)  Nie chodzi o tę kwotę, a o to, że nie dałam się zrobić w balona :)
(żaden z podanych tu portali nie jest przeze mnie reklamowany)




Na zakończenie nasze dzisiejsze śniadanie :) Klasyczne naleśniki z jabłuszkiem... pyszzzzne :)

...a teraz pora na obiad.

Życzę miłej niedzieli :)



12.02.2012

Heaven hear you now...

Przegląd foto...powrót do tradycji

Dla wszystkich fanów Szydełka i dla tych, którzy jeszcze nimi nie są, a chcieliby:) zapraszam do obejrzenia/przypomnienia Przeglądów Foto, które publikowałam.
TU, TU i TU

Czas do tradycji powrócić. Szydełko cały czas pstryka. Wstaje rano i w mróz nie do zniesienia bryka do lasu na sarenki (zazdrosne żony mogłyby się zmartwić takim celem wycieczki:). Tarza się w śniegu, bo zimą to jedyny kamuflaż :) 
Dość gadania....zapraszam na kolejny

Przegląd Foto :)

Poznajcie przepiękną jemiołuszkę... obłędne kolory. Znajdzie się nawet różowy na skrzydłach :)




Pani kaczka...


i pan kaczorek.


Wróbelek obrósł w piórka. Zima go nie zaskoczyła :)


Cudne łosie :) Uwielbiam ich mordy :)


Białe dupki są urocze :) Piękna, młoda parka. 



Za rok mały pewnie będzie wyglądał tak...


...i wyrwie każdą sarenkę:)

Tu ekipa odrobinę mnie towarzyska, ale pośpiech w lesie czasem ratuje życie :)



Piękności, rudości...chytrości :) 



I pomyśleć, że jeszcze w grudniu las wyglądał tak :)


Pozdrawiam najserdeczniej :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...