Follow by Email

15.11.2011

Majtki na lewą stronę :)

"Popatrzcie, w starej szopie dzieciąteczko kwili
Pośpieszmy się wszyscy, nie traćmy ani chwili"

Od rana, jak tylko Zu otworzyła oczy, powtarzałyśmy jej rolę do Jasełek, jak mantrę. Potem biegiem do przedszkola, potem biegiem z butów w kapcie. Pędem do samochodu i śmigiem do pracy. Wszystko na maksa tylko po to, żeby spóźnić się jedyne 15 minut :D 
Tak to już jest kiedy wstaję o 7, muszę się ogarnąć (czyli zrobić poranne SPA), Zuzię odstawić do przedszkola w stanie idealnym :) i być w pracy na 8:00, dokąd muszę jechać 20 km.
Wiecznie spóźniona, a dziś do tego z majtkami na lewą stronę :)
Program naprawczy? Podświadomość i ciało zdecydowanie odmawiają wyjścia z łóżka o 6, kiedy to dzwoni budzik. Drzemki włączane regularnie co 10 minut, przez godzinę to norma. Odkładanie budzika kilometry od łóżka nie działa. Jestem w stanie podnieść się choćby do drugiego pokoju, włączyć drzemkę i wraz z telefonem wrócić do łóżka. Zuzia mnie nie podniesie, bo śpi snem twardszym ode mnie. Koty mają w nosie poranne drapanie i nie łażą mi po głowie o poranku. Cóż robić, kiedy ciało zmusza do pozostania pod kołdrą, a firma woła do pracy? Każdego poranka zadaję sobie to pytanie i dalej smacznie śpię. Na szczęście odwrócone majtki są nadal wygodne :))

Pozdrawiam serdecznie




8 komentarzy:

  1. Hahaha, ja mam takie same problemy ze wstawaniem, na szczęście nie muszę na co dzień tak wcześnie wstawać, dzisiaj obudziłam się o 10,30 aż wstyd się przyznać :))) ale dobry wynik w godzinę wszystko obskoczyć jak Ty to zrobiłaś??? Ponoć to na szczęście jak ubieramy coś na odwrót :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet nie musisz mi tłumaczyć jak to jest! ja przykładam głowę do poduszki i próbuję wykraść kilka minut, a tu mój budzik-Izabela nie daje się wyłączyć:)


    Anka

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż się upewniałam u wszechwiedzącej ludowo babci - tył na przód to na szczęście, a na lewą stronę... to na upicie się na umór ;))) A poranne wstawanie to dla mnie też koszmar. Ale ja mam ten komfort, że muszę się zwlec rano, wyprawić Ślubnego (zaopatrując go w śniadanie pod nos i cztery posiłki na wynos), ale sama wychodzić bladym świtem nie muszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się mając w głowie tylko jedną myśl :) więc nie jestem sama na tym podłym świecie :) Ja też średnio przez godzinę przestawiam drzemki, a później wszystko robię na wariata, ale zdecydowanie wolę później iść spać niż wcześniej wstać...ale żeby nawet koty rano wstać nie chciały... :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. doskonale Cię rozumiem! jak chodziłam do pracy, miałam to samo. teraz mogłabym spać do woli, bo nigdzie spieszyć się nie muszę, ale Pan Syn tak kopie, że spanie utrudnione i czasem już o piątej rano siedzę sobie w fotelu i zaczynam dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko, skąd ja to znam? Specjalnie nastawiam budzik wcześniej, żeby móc kilka razy drzemkę włączyć.. Ale ja jestem z w stanie ogarnąć się w 40 minut, łącznie z prasowaniem sobie i dzieciom i zrobieniem im kanapek do szkoły. Makijaż codziennie też jest. Tylko niestety nie jestem w stanie przyspieszyć wstawania dzieciaków. One i tak zawsze zrobią wszystko, żeby zdążyć się spóźnić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak... a w tym tygodniu jest jakby najgorzej.... ostatnio wszystko wyliczyłam co do minuty by móc dłużej pospać. Zrezygnowałam z 2-3 minutek na zastanowienie się "co dzisiaj założyć", " kawusię piję już w pracy" - to kolejne pare minutek, mycie ząbków i suszenie włosów robię jednocześnie :) hehehe:) oby do PIątku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet wygodniejsze, szwy nie gniotą ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...