Follow by Email

20.11.2011

Upolowane

Pewnego dnia, a dokładnie TU wspominałam o zakupie extra swetra w szperoM. Całkiem niedawno też kupiłam super, skórzaną spódnicę. To dobry powód, żeby pokazać Wam oba cuda :)
Sweter do wykonania w warunkach domowych. Trochę warkoczy i gotowe. Kolor zarąbisty musztardowy. Dla mnie bomba. Rozmiar swetra 44, a ja noszę 38. Oversize to coś dla mnie :)



Na skórzaną spódnicę polowałam już od jakiegoś czasu. Na tę trafiłam zupełnie przypadkiem. Pani w SH miała ją niemal pod ladą :) Ale ją wyciągnęłam bez skrupułów. Kosztowała mnie 11 PLN. Jest w stanie idealnym. Muszę tylko przyszyć porządnie guziki, bo latają i zlikwidować/wymienić klamrę na pasku. Jest mega wygodna. Dzięki temu, że nie jest zszyta z przodu można w niej nawet biegać :) Idealna do pracy. Długość grzeczna - nad kolanko, ale wystarczy dobrze nóżką machnąć i widać udo :)
Zestaw idealny. Koszt 33 PLN. Czy mogę być niezadowolona? :)



Jakoś nie mogę w tym roku dorobić się żadnego ocieplacza na. Ciągle coś dziergam, a nic nie kończę. Gail kobaltowa jest już spora, ale przerwałam robienie jej z bliżej nie określonych powodów. Gail różowa przeszła w posiadanie Zuzi  Wczoraj zaczęłam robić kolejnego cieplucha. Może przed pierwszym śniegiem będę miała co założyć na szyję :)

A taką rozrywkę miałam wczoraj wieczorem. Zuzia zrobiła dla mnie przedstawienie. Ofelka siedziała w loży VIP'ów :) Zgadniecie, jaka to bajka?


Witam nowych Obserwatorów. Jest już 50 :) Miło mi, że do mnie zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad.
Pozdrawiam wszystkich i życzę miłej niedzieli.

18.11.2011

Zakupowy piątek

Już dawno nie przepracowałam całego tygodnia. Jak nie jakieś święta, to zwolnienie lekarskie. Aż byłam z siebie dumna jadąc do domu. Całe pięć dni spędzone w pracy. Sukces :)
Po pracy wybrałam się do szperomarketu, a tam satysfakcja na poziomie 100%, sukces po raz kolejny. Z uwagi na to, że moja cierpliwość do dziergania kocyków jest mała nie zastanawiałam się długo, kiedy trafiłam na ten. Tym bardziej, że kosztował 5 PLN :) Ma jakiś 1m/1,5m. Gruby, ciepły i kolorowy. Jest idealnym dodatkiem do granatowej kanapy. 


Żeby tego było mało, wyciągnęłam jeszcze to

(koszyk wykonany przez Darias)

60 szt. muliny Ariadna (w tym 30 żółtej, dwa odcienie granatowej i 15 niebieskiej), które kosztowały mnie 20 PLN. Nie jestem maniaczką wyszywania, ale nie mogłam ich nie kupić. Kiedyś na pewno część wykorzystam, a częścią chętnie się podzielę. Przypomniało mi się, że mam gdzieś czarną kanwę. Mogłabym coś żółtego machnąć :) Może jakaś podpowiedź? 

A tę pasiastą sukienkę kupiłam na romwe.com (to nie reklama). Znalazłam ten sklep na jakimś blogu szafiarskim. Kiecka mnie powaliła swoją pasiastością, a dziś była zniżka na wszystko 30 %. Nie mogłam jej się oprzeć. Jest bardzo w moim guście. Będę na nią czekać 5-15 dni roboczych, ale warrrto :) Same zobaczcie
Do tego wszystkiego kupiłam fantastyczną kurtkę :) Dzień mogę uznać za udany :) 
Pozdrawiam i mam nadzieję, że macie spokojny wieczór. 

17.11.2011

Co mnie dzisiaj zachwyciło...

To jest najlepsze zdjęcie na dziś. Cudne kolory!

(klik na foto po źródło)


Super zdjęcie i fantastyczna modelka...a to tylko reklama butów (które nie robią na mnie wrażenia zupełnie).


Z całą moją miłością do toreb i torebek. Najjaśniejsza Pani Chanel!!!!!
Love this bag :) Ona zawsze mnie zachwyca. 
(jeszcze takiej nie mam, ale zaręczam, że nadejdzie ten dzień)


Nie wątpię w użycie Photoshop'a przy tym zdjęciu, ale i bez tego modelka pozostaje piękna. Pal licho jej cycki i płaski brzuch. Ja tu widzę mega spojrzenie, piękną buzię i fajne okulary.


Odrobina piękna, choćby na zdjęciach robi mi dobrze :) Lubię oglądać dobre zdjęcia i ciekawe modelki. I nie ma w tym ani trochę zazdrości, bo też mam fajny tyłek :) Jest we mnie taki męski pierwiastek, który lubi gapić się na kobiece piękno. 
Pozdrawiam i życzę pięknego wieczoru.

15.11.2011

Majtki na lewą stronę :)

"Popatrzcie, w starej szopie dzieciąteczko kwili
Pośpieszmy się wszyscy, nie traćmy ani chwili"

Od rana, jak tylko Zu otworzyła oczy, powtarzałyśmy jej rolę do Jasełek, jak mantrę. Potem biegiem do przedszkola, potem biegiem z butów w kapcie. Pędem do samochodu i śmigiem do pracy. Wszystko na maksa tylko po to, żeby spóźnić się jedyne 15 minut :D 
Tak to już jest kiedy wstaję o 7, muszę się ogarnąć (czyli zrobić poranne SPA), Zuzię odstawić do przedszkola w stanie idealnym :) i być w pracy na 8:00, dokąd muszę jechać 20 km.
Wiecznie spóźniona, a dziś do tego z majtkami na lewą stronę :)
Program naprawczy? Podświadomość i ciało zdecydowanie odmawiają wyjścia z łóżka o 6, kiedy to dzwoni budzik. Drzemki włączane regularnie co 10 minut, przez godzinę to norma. Odkładanie budzika kilometry od łóżka nie działa. Jestem w stanie podnieść się choćby do drugiego pokoju, włączyć drzemkę i wraz z telefonem wrócić do łóżka. Zuzia mnie nie podniesie, bo śpi snem twardszym ode mnie. Koty mają w nosie poranne drapanie i nie łażą mi po głowie o poranku. Cóż robić, kiedy ciało zmusza do pozostania pod kołdrą, a firma woła do pracy? Każdego poranka zadaję sobie to pytanie i dalej smacznie śpię. Na szczęście odwrócone majtki są nadal wygodne :))

Pozdrawiam serdecznie




11.11.2011

Refashion

Intensywnie Kreatywna ma Generator Pary (pozdrawiam:), a ja mam nowy sweter :)))
Przeglądałam craftgossip.com i wpadłam na TO Zachwyciło moje oczy i poderwało tyłek z kanapy. Jeszcze dziś ubierając się na spacer miałam ten sweter w rękach, ale rzuciłam na fotel, bo nie zagrał tak, jak chciałam. Cudowny kobaltowy kolor i nawet krój fajny tylko (mimo dobrego rozmiaru) jakiś taki wąski. Na tyłku ledwo dawał radę w szwach. Zainspirowana rzuciłam się w wir planowania zmiany. Kilka dni temu kupiłam długi metalowy suwak (celem wykorzystania do sukienki, którą to mam w planach uszyć), miałam trochę czarnej koronki i nożyczki też mam :) Tak to wszystko wyglądało przed

Plan był taki, żeby rozciąć sweterek i wszyć suwak, a koronką podszyć dół. W porę jednak dezaktywowałam blond fazę i dotarło do mnie, że suwak jest za ciężki i dzianina będzie się marszczyć. A zapięcie swetra nie byłoby możliwe, bo przecież jest za wąski! Wróciłam myślami do wskazanego bloga i poleciałam przeglądać dostępne w mym pudełku tkaniny. Do wyboru była panterka (szaro-czarno-biała), niebieskie kwiatki i różyczki. Wybrałam opcję folkową. Przecięłam sweterek, pięknie wycięłam dwa paski tkaniny, obie strony sweterka owymi paskami podszyłam i VOILA :) 
Z długiego, tunikowego swetra mam folkowy, przedłużany kardigan. 



Dzięki temu, że materiał nie jest elastyczny dzianina się nie marszczy i nie rozciąga. Szyłam ściegiem dedykowanym do szycia dzianiny i sprawdził się w 100%. Wszystko jest cacy
Guzik leży "luzem". Sweterek nie ma zapięcia, ale taki wiszący luzem jest bardzo fajny. Zawsze mogę założyć pasek, albo zmontować jakieś zapięcie.
Rozgrzałam się...aż mi się ręce palą do maszyny :)
Pozdrawiam

Szydełkowa poduszka "Nie-pled" i inne

No i nie starczyło cierpliwości :) Po pierwsze dokupienie włóczki (wcześniej nie analizowane) nie możliwe z kilku powodów. Nie pamiętam jaka to włóczka, a w pasmanterii na macanta nie trafiłam na tę samą, ani nawet podobną. Po drugie, byłam w Pepco i wlazła mi perfidnie w ręce fioletowa poduszka, błagając jednocześnie o zapakowanie w jakąś poszewkę :) Tymże sposobem mam poduszkę, z której jestem barrrdzo zadowolona. 



Zamknięcie jednego projektu prowokuje do rozpoczęcia kolejnego (jakbym miała ich mało "w trakcie"). Zuzia też będzie miała poduszkę. Naturalnie pasującą do wystroju jej pokoju, gdzie przewaga różu jest oczywista. Chcąc uniknąć przeróżowienia poduchy, wplatam więcej białego. Tubylcza zwierzyna zadowolona, kontrola jakości odebrała pod względem miękkości. Mogę dziergać dalej :)


A tak zupełnie przy okazji znalazłam czapeczkę, którą wydziergałam na dzień przed urodzeniem Zuzi :) Kolor kompletnie nie Zuziowy, chociaż wiedziałam, że będzie dziewczę. To chyba był zabijacz czasu :) Dziś idealna czapa dla lali.


Pozdrawiam tymczasem i oddalam się w celu dziergania Zuziowej poduchy. 

10.11.2011

W drodze

Spotkałam dziś jesień. Nic w tym dziwnego, ale tańczyła dla mnie liśćmi spadającymi z drzew, które chwilę potem wirowały we wstecznym lusterku mojego samochodu. To był obłędny widok. Liście spadały tuż przed maską wcześniej odbijając promienie słońca. I tak przez kilka kilometrów. Coś niesamowitego. Wszędzie w lesie złoto i ogniste czerwienie. Jakby ktoś rozwinął dywany między drzewami. Nie pamiętam takiej jesieni. Obecna, mogłaby trwać bez końca


Pozdrawiam

08.11.2011

Spacerek

Och, jaki miałyśmy cudny spacer. Jesiennie-kolorowo, słonecznie, ciepło. Oczywiście aparat w dłoni.Takie warunki trzeba uwieczniać na zdjęciach :) Zuzia bawiła się doskonale, a ja pełen relaks :)




Czapka i chusta wykonana oczywiście przez mamusię (przeze mnie znaczy :) w zeszłym roku. Czapa zaczęła niemiłosiernie gryźć (włóczka z wełną), więc wstąpiłyśmy do sklepu (wcale nie dziecięcego), żeby kupić nową. Wybór był najlepszy z możliwych. Kolor, fason, wzór. Wszystko na miejscu :) Śmiałam się, że moja Zu wygląda jak "menel" rozgrzewający wnętrzności hot-dogiem :))) Jakoś tak mi się skojarzyły te bezpalczaste rękawiczki i wielka czapa :) 




Dla mnie ten spacer, poza relaksem, był sygnałem, że szybko należy kończyć Gail. Już cieniutki otulacz, choć ulubiony, nie wystarcza. 
Idziemy robić kolację, a potem do drutów :) Plan na dzisiejszy wieczór to wydzierganie dwóch motków kobaltowych, co wiąże się z zakończeniem chusty. Trzymajcie kciuki, żebym jutro nie musiała marznąć na kolejnym spacerze. 
Kończąc, dziękuję wszystkim za odwiedziny. Nawet nie zauważyłam, a stuknęło mi ponad 10 000. 
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru. 
Buziaki

Na drutach, na szydełku..wszystko na raz

To, że Gail zaraźliwa jest wszyscy wiedzą. To, że na jednej się nie kończy trafiło do mnie, kiedy zaczęłam robić drugą :) Zgodnie z założeniem z grubej włóczki. Chciałam, żeby liście były duuże i wyraźnie zaznaczone. Zaangażowałam do pracy mój kobaltowy akryl, z którego to próbowałam już dziergać coś innego. Na Gail nadaje się idealnie i godnie skończy :) Na tę chwilę ciepluch Gail wygląda tak



Liście są duże. Dwukrotnie większe od tych z różowej Gail. Bardzo mi się taka wersja podoba. 
Byłabym chora, gdybym robiła tylko jedną rzecz, więc męczyłam ostatnio mój komin. Pokazywałam jego fragment. Wełna jest super tylko coś mi nie idzie z pomysłem. Z jednego motka zrobiłam bezszwowo jedną część, a z drugiego zrobiłam pas z warkoczami. Połączyłam je w jedną całość, jednak efekt był mierny. Na tę chwilę mam dwie części i żadna nie nadaje się do niczego. Część kominową spruję na pewno, tę z warkoczami chcę jakoś wykorzystać. Już mi przemknął pomysł ze swetrem robionym od dołu, ale nie wiem, czy uda mi się dokupić tę samą włóczkę. 


Na koniec mój pled. Zrobiłam już dwa kwadraty i robię trzeci (będzie się składał z czterech małych). O ile starczy mi cierpliwości, będzie superaśny kocyk. Jak nie, zrobię kilka poduszek :) Z obu wersji będę zadowolona. Najpierw jednak muszę odnaleźć moje szydełko. Diabeł ogonem przykrył. 


Mam wolne do końaca tygodnia, więc druty latają i latać będą na maksa. Dziś spędzamy dzień z Zuzią, ale już jutro i pojutrze i po pojutrze Zuzik pójdzie do przedszkola, a ja mam trzy dni tylko dla siebie. Taka terapia luzująco-uspokajająca. Fryzjer, druty, zakupy. Aaa, odnośnie zakupów... Wczoraj w szperomarkecie (moje ulubione określenie) znalazłam taki sweter, że och i ach. Kolor musztardowy, wzór warkoczowy. Cudo za całe 20 PLN :) Później się pochwalę, a tym czasem buziaki i jedziemy w miasto :)
Pa

05.11.2011

Był klaun :)

Impreza urodzinowa Zuzi była fantastyczna. Przyszły wszystkie zaproszone dzieci, był klaun, zabawy, konkursy, tańce, śmiechy. Zuzia była taaaak szczęśliwa. Na widok tortu zaniemówiła, choć sama właśnie o taki prosiła. Wszystko wyszło super, mam 250 zdjęć z uśmiechniętymi buziami dzieciaków. Bez wyrzutów sumienia oddałam wszystkie dzieciaki w ręce rodziców (impreza była "bezrodzicowa"). Były spocone, mokre, zziajane i miały rumieńce na buziakach :)
Sukienka sprawdziła się doskonale. Zu wyglądała pięknie :) Zresztą, same zobaczcie.

 Z cudowną Panią Klaunową :)

Jedną z pamiątek urodzinowych jest rysunek zoo wykonany przez wszystkie dzieci. Pojawiły się m.in. pingwiny z Madagaskaru i Król Julian :) Na koniec wszyscy artyści podpisali się na odwrocie. 


Dzieło zbiorowe :)

Tort (osobiście kroiłam i bałam się, że poucinam rączki :))
Wykonany przez Panią Jadzię :) Bardzo znana w moim mieście. Tort piękny i pyszny. 



Do tego wszystkiego Zu dostało moc prezentów, którymi obecnie usłana jest podłoga największego pokoju :)
M.in. dostała maszynę do szycia :) Jutro strzelę fotkę.
Pozdrawiam i serdeczne dziękuję za zachwyty nad moją sukienką.
Buziaki

Zalogowałam się przy maszynie :)

Już dawno nie szyłam. Musiałabym poszukać w zasobach mojego bloga, co uszyłam i kiedy ostatnio :) Wczoraj dostałam zlecenie, z którego nie mogłam się wywinąć. Zuzia ma dziś imprezę urodzinową i bardzo chciała mieć sukienkę w białe groszki (miała taką na 4 urodzinki i tym razem również chciała). Wczoraj rano powiedziała, że jak nie będzie w sklepie, to przecież mogę jej uszyć :) Kiecki w sklepach nie znalazłam, więc zahaczyłam o pasmanterię. Na szczęście był materiał w groszki :) W dwie godziny powstała sukienka. Wykrój zrobiłam sama. Właściwie tylko górnej części, bo dolną po prostu wycięłam, zmarszczyłam i wszyłam. Pierwotnie, czyli jeszcze wczoraj wieczorem,  była zapinana z tyłu na guziki. Dziś rano koncepcja się zmieniła i wszyłam zamek kryty. Od wewnątrz nie wygląda to najlepiej, ale od zewnątrz profeska (nie zrobiłam zdjęcie, więc musicie wierzyć mi na słowo). Na dole doszyłam jeszcze koronkę. Na białych rajstopkach będzie cudnie wyglądać. Pod biustem :) wiązana szeroka kokarda (z tyłu ją przyszyłam, żeby nie spadała). Generalnie jestem zadowolona, ale widok Zuzi, kiedy rano zobaczyła sukienkę BEZCENNY!!!! Uśmiech i pełna akceptacja :))) Koniec gadania. Poznajcie sukienkę :)

i rzut na koronkę na dole


Prawda, że ładna? :)))

Pozdrawiam, życzę miłego dnia i lecę się ogarniać. Przed nami impreza.

01.11.2011

Miękkość w kolorze

Dawno nie miałam w ręku szydełka. Dziś zupełnie spontanicznie nadrabiam zaległości :) Do moich sypialnianych, miękkich poduszek dołączy...chciałabym, żeby to był pled, ale wątpię w swoją cierpliwość i zapewne dołączy poduszka. 




Zawsze chciałam mieć taką poduszkę. Nawet kilkakrotnie zabierałam się za to, ale nie starczało mi cierpliwości. Tym razem się nie poddam. Połączenie kolorów jest super i idealnie pasuje do mojej sypialni. Poza tym dzierganie granny square odmóżdża. To genialny wzór. Genialny w swojej prostocie. 
Pozdrawiam

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...